Библиотека художественной литературы

Prus B. FARAON (1-08)

ROZDZIA? ?SMY
Ksi??? wr?ci? do swojej willi stroskany i wezwa? Tutmozisa.

- Musisz mnie - rzek? Ramzes - nauczy?, jak dostaje si? pieni?dze...

- Aha!... - roze?mia? si? elegant. - Oto jest m?dro??, kt?rej nie ucz? w najwy?szych szko?ach kap?a?skich, ale w kt?rej ja m?g?bym zosta? prorokiem...

- Tam wyk?adaj?, ?eby nie po?ycza? pieni?dzy - wtr?ci? ksi???.

Prus B. FARAON (1-07)

ROZDZIA? SI?DMY
W kilka dni p??niej ksi??? Ramzes zosta? wezwany przed oblicze najczcigodniejszej matki swojej, Nikotris, kt?ra by?a drug? ?on? faraona, a dzi? najwi?ksz? pani? w Egipcie.

Bogowie nie omylili si?, powo?uj?c j? na rodzicielk? kr?la. By?a to osoba wysoka, do?? pe?na i pomimo czterdziestu lat jeszcze pi?kna. Nade wszystko w oczach, twarzy i ca?ej postaci jej by? taki majestat, ?e nawet gdy sz?a samotna, w skromnej szacie kap?anki, ludzie schylali przed ni? g?owy.

Prus B. FARAON (1-06)

ROZDZIA? SZ?STY
Do pa?acu faraona pod Memfisem wchodzi?o si? przez bram? osadzon? mi?dzy dwoma pi?ciopi?trowymi wie?ami, czyli - pylonami. Zewn?trzne ?ciany tych budowli, wzniesionych z szarego piaskowca, od do?u do g?ry by?y okryte p?askorze?bami. Na szczycie bramy wznosi? si? herb czy symbol pa?stwa: skrzydlata kula, spoza kt?rej wychyla?y si? dwa w??e. Poni?ej siedzia? rz?d bog?w, kt?rym faraonowie sk?adali ofiary. Na bocznych s?upach wyrze?biono r?wnie? wizerunki bog?w, w pi?ciu kondygnacjach, jedna nad drug?, a u do?u - hieroglificzne napisy.

Prus B. FARAON (1-05)

ROZDZIA? PI?TY
W miar? jak ?wita nast?pcy tronu zbli?a?a si? do Memfis, s?o?ce pochyla?o si? ku zachodowi, a od niezliczonych kana??w i dalekiego morza zrywa? si? wiatr nasycony ch?odn? wilgoci?. Szosa znowu zbli?y?a si? do ?yznych okolic, a na polach i w zaro?lach by?o wida? nieprzerwane szeregi ludzi pracuj?cych, cho? na pustyni? ju? pada? r??owy blask, a szczyty g?r pali?y si? p?omieniem.

Prus B. FARAON (1-04)

ROZDZIA? CZWARTY
Nast?pca tronu i jego towarzysz biegli z ?wier? godziny po skalistym grzbiecie wzg?rza, coraz bli?ej s?ysz?c tr?bki, kt?re wci?? gwa?towniej i gwa?towniej wygrywa?y alarm. Nareszcie znale?li si? w miejscu, sk?d mo?na by?o ogarn?? wzrokiem ca?? okolic?.

Na lewo ci?gn??a si? szosa, za kt?r? dok?adnie by?o wida? miasto Pi-Bailos, stoj?ce za nim pu?ki nast?pcy tronu i ogromny tuman py?u, kt?ry unosi? si? nad nacieraj?cym ze wschodu przeciwnikiem.

Prus B. FARAON (1-03)

ROZDZIA? TRZECI
Dysz?cy gniewem ksi??? Ramzes wdziera? si? na pag?rek, a za nim Tutmozis. Elegantowi przekr?ci?a si? peruka, sztuczna br?dka odpad?a, wi?c ni?s? j? w r?kach. Pomimo zm?czenia by?by blady na twarzy, gdyby nie warstwa r??u.

Prus B. FARAON (1-02)

ROZDZIA? DRUGI
Jego dostojno?? Herhor natychmiast poleci? swemu adiutantowi, kt?ry nosi? top?r, obj?? dow?dztwo stra?y przedniej w miejsce Eunany. Potem wys?a? rozkaz, a?eby machiny wojenne do rzucania wielkich kamieni zjecha?y z szosy ku w?wozowi, a ?o?nierze greccy aby u?atwiali im przej?cie w miejscach trudnych. Wszystkie za? wozy i lektyki oficer?w ?wity mia?y ruszy? na ko?cu. Kiedy Herhor wydawa? rozkazy, adiutant nosz?cy wachlarz zbli?ywszy si? do pisarza Pentuera szepn??:

- Chyba ju? nigdy nie b?dzie mo?na je?dzi? t? szos?...

Prus B. FARAON (1-01)

WST?P

W p??nocno-wschodnim k?cie Afryki le?y Egipt, ojczyzna najstarszej cywilizacji w ?wiecie. Przed trzema, czterema, a nawet pi?cioma tysi?cami lat, kiedy w ?rodkowej Europie odziani w surowe sk?ry barbarzy?cy kryli si? po jaskiniach, Egipt - ju? posiada? wysok? organizacj? spo?eczn?, rolnictwo, rzemios?a i literatur?. Nade wszystko za? wykonywa? olbrzymie prace in?ynierskie i wznosi? kolosalne budowle, kt?rych szcz?tki budz? podziw w technikach nowo?ytnych.

Potocki W. Wiersze

DO ?A?OSNEJ KORONY POLSKIEJ PO TRAKTATACH TURECKICH


Wzdychasz, m??na dziewojo, sarmackiego rodu

Bogini, z uprzejmego t?uk?c pier? zawodu

Pe?n? r?k? tryumf?w, nie bez wiecznej straty

Widz?c w drugiej ?a?osne z Turkami traktaty.

Farbuje? skro? rumie?cem tak niezwyk?a plama,

Ani w nich znasz Polak?w, ani siebie sama.

Owych, m?wi?, Polak?w, co swej ostrzem bronie

Za lodowatych nurt?w gdzie? zagnali tonie

Durnego Moskwicina; onych, m?wi?, kt?rzy,

Kiedy si? na nich tyran wschodowy oborzy,

Krasicki I. POCHWA?A MILCZENIA

Co nie jest do istno?ci, co brak w liczby rz?dzie,

Tym mniemamy milczenie - i jeste?my w b??dzie.

Poz?r go tak os?dzi?, ale poz?r zdradny.

Jest w nim przymiot istotny, jest przymiot dok?adny,

Zgo?a jest rzecz? dobr?, zdatn?, po?yteczn?.

Pisarze i gadacze, znam wasz? my?l sprzeczn?.

Przecie? na was powstan?. Ty, co ci si? marzy,

Ty, co bredzisz, co zmy?lasz, czasem ci si? zdarzy,

?e utrudzony krzykiem, kt?rym drugich nudzisz,

Umilkniesz, a ?e p?och? powie?ci? nie trudzisz,

?e? da? uszom spoczynek, wielbi? si? s?uchacze -