Библиотека художественной литературы

Krasicki I. PALINODIA

Na co pisa? satyry? Cho? si? z?e zbyt wznios?o,

Przesta?my. ?wiat poprawia? - zuchwa?e rzemios?o.

Na z?e szczero?? wychodzi, prawda w oczy kole,

Wi?c ju? ?aja? przestan?, a podchlebia? wol?.

Kt?rych wi?c grzbiet niekiedy, mnie rozum nawr?ci?,

Przyst?pujcie? filuty, nie b?d? was smuci?.

Ciesz si?, Pietrze, zamo?ny, ozdobny i s?awny,

Dobrym kunsztem uros?e?, nie z?odziej, lecz sprawny,

Nie szalbierzu, lecz dzielny umys??w badaczu,

Nie zdrajco, ale z dobrej s?awy korzystaczu,

Krasicki I. GRACZ

S?usznie ni?nik czerwienny, a kinal z nazwiska,

Uczczony matedorstwem. Jemu kart igrzyska

Winni?my, a walecznym dumne bohatyrem,

Wysz?y na ?wiat szulery pod wodzem Lahirem.

Tak si? zwa? ten, co pierwszy dla zabawnej wsp??ki

Pod r??nymi barwami zebra? cztery pu?ki

I ka??c si? bi? lalkom, g?upiego gdy bawi?,

Wszystkim jego nast?pcom kunszt zacny objawi?.

Wesz?y karty w potrzeb? tak jak innych wiela,

Kt?rych dziwacki wymys? gdy ludziom udziela,

P?aciemy haracz modzie. St?d tyrany nowe,

Kr?le winne, czerwienne, ?o??dne, dzwonkowe,

Krasicki I. PAN NIEWART S?UGI

"I wzi?? tylko pi??dziesi?t". - "Wiele? mia? wzi???" - "Trzysta.

Tak to z dobrego pana z?y s?uga korzysta".

- "A za c?? te pi??dziesi?t?" - "Psa tr?ci?". - "C?? z tego?"

- "Ale psa faworyta jegomo?cinego".

- "Prawda, wielki krymina?, ale i plag wiele".

~ "To ?aska, ?e pi??dziesi?t". - "I nieprzyjaciele

Tak? ?ask? wy?wiadcz?". - "On najlepszy z pan?w,

On sto plag nigdy nie da?". - "M?w lepiej z tyran?w,

Co dom czyni? katowni?, a na p?acz nieczuli,

Z wn?trzno?ci si? cz?owieczych ku s?ugom wyzuli.

Krasicki I. ?YCIE DWORSKIE

Joachimie! Ju? m?odo?? porywcza uciek?a

I wieku doj?rza?ego ju? pora dociek?a,

Ta pora, w kt?rej ??dze s?abie? zaczynaj?.

Strawi?e? lata twoje mi?dzy dworsk? zgraj?.

Zrazu m?odzian, doj?rzalszy potem, profes teraz,

Zyskaj?cy, zdradzony, oszukany nieraz,

Zgo?a dworak. Wi?c naucz, ?wiadom znamienicie,

Na czym zawis?o, jakie u dworu jest ?ycie?

Milczysz? Zna?, ?e? jest dworak. Ja, wie?niak opowiem.

Najprz?d (trzeba te rzeczy bra? z letka) albowiem

Obrazi?bym i wielu, gdybym prawd? szczer?,

Krasicki I. ?ONA MODNA

"A poniewa? dosta?e?, co? tak drogo ceni?,

Winszuj?, panie Pietrze, ?e? si? ju? o?eni?".

- "B?g zap?a?". - "C?? to znaczy? Ozi?ble dzi?kujesz,

Albo? to szcz??cia swego jeszcze nie pojmujesz?

Czyli? si? ju? sprzykrzy?y ma??e?skie ogniwa?"

- "Nie ze wszystkim; lubo? to zazwyczaj tak bywa,

Pierwsze czasy cukrowe". - "To? pewnie w goryczy?"

- "Jeszcze?!" - "Bracie, trzymaj wi?c, co? dosta? w zdobyczy!

Trzymaj skromnie, cierpliwie, a milcz tak jak drudzy,

Co to swoich ma??onek uni?eni s?udzy,

Krasicki I. PRZESTROGA M?ODEMU

Wychodzisz na ?wiat, Janie. Przy zacz?ciu drogi

??dasz zdania mojego i wiernej przestrogi.

Dam, na jak? si? mo?e zdoby? moja mo?no??,

W kr?tkich j? s?owach zamkn?: miej, Janie, ostro?no??!

Wchodzisz na ?wiat. Krok pierwszy stawi? nie jest snadno.

Zewsz?d ci? zb?jcy, zdrajcy, filuty opadn?,

Zewsz?d ?owcy przebiegli, kszta?tn? bior?c posta?,

B?d? czuwa?, jakby ci? w sid?a swoje dosta?.

Wpadniesz, je?li si? pierwej dobrze nie uzbroisz.

Krasicki I. PIJA?STWO

"Sk?d idziesz?" - "Ledwo chodz?". - "S?aby??" - "I jak jeszcze.

Wszak wiesz, ?e si? ja nigdy zbytecznie nie pieszcz?,

Ale mi zbyt dokucza b?l g?owy okrutny".

- "Pewnie? wczoraj by? wes??, dlatego? dzi? smutny.

Przejdzie b?l, powiedz?e mi, prosz?, jak to by?o?

Po smacznym, m?wi?, k?sku i wod? pi? mi?o".

- "Oj, niemi?o, m?j bracie! Bogdaj z tym przys?owiem

Przepad?, co go wymy?li?. Jak by?o, opowiem.

Upi?em si? onegdaj dla imienin ?ony;

Nie ?al mi tego by?o. Dzie? ten obchodzony

Musia? by? uroczy?cie. Dobrego s?siada

Krasicki I. OSZCZ?DNO??

"Naucz, panie Aleksy, jak to zosta? panem.

Nie o takim ja m?wie, co wysokim stanem

I wspania?ym tytu?em dumnie naje?ony,

Albo ja?nie wielmo?ny, albo o?wiecony,

Co tydzie? daje koncert, co dzie? bal w zapusty,

A woreczek w kieszeni male?ki i pusty.

Ale o takim m?wi?, co w czarnym ?upanie

I w bekieszce wytartej, rano na ?niadanie

Skosztowawszy z garnuszka piwa z serem ciep?o

Lub wczorajsz? pieczonk? przypalon?, skrzep??,

Na saneczkach ?ubianych do Lwowa si? wlecze,

Trwo?ny, czy z prowizyjk? panicz nie uciecze,

Krasicki I. MARNOTRAWSTWO

"Zna?e? dawniej Wojciecha?" - "Kt?? nie zna?! Co teraz

Bez s?ug, ledwo w opo?czy brnie po b?ocie nieraz,

Niegdy? w karecie, z kt?rej d?? si? i umizga?,

Takich, jakim jest dzisiaj, roztr?ca? i bryzga?.

Ust?powali z drogi wielmo?nemu panu

Lepsi i urodzeniem, i powag? stanu;

Nieraz ten, kt?ry przedtem od filuta stroni?,

Westchn?? skrycie natenczas, gdy mu si? uk?oni?.

Musia? czci?; czeg?? z?oto nie potrafi dzielne?

Nied?ugo przecie? trwa?y te czasy weselne,

Na z?e wysz?a wspania?o??. Przyjaciele kuchni,

Krasicki I. SZCZ??LIWO?? FILUT?W

"Rok si? sko?czy?, winszowa? tej pory nale?y".

- "Komu?" - "Wszystkim". - "Niech J?drzej z winszowaniem bie?y;

J?drzej, co to zmy?lon? wzi?wszy na si? posta?,

Szuka, gdzie by si? wkr?ci? lub zysk jaki dosta?,

A przedajnym j?zykiem, drogi albo tani,

Jak zgodz?, jak zap?ac?, tak chwali lub gani.

Albo Szymon, mi?o?nik ludzkiego rodzaju,

Co z?ych i dobrych wspo?em chwal?c dla zwyczaju,

Gdy cnot? i wyst?pki r?wn? szal? mierzy,

Tyle zyska? w rzemio?le, ?e mu nicht nie wierzy.

Niechaj tacy winszuj?; ja milcz?". - "?le czynisz.