Библиотека художественной литературы

Mostowicz T. KARIERA NIKODEMA DYZMY (05)

Rozdzia? pi?ty

Klimat Koborowa fatalnie wp?ywa? na reumatyzm Nikodema Dyzmy. Rankiem okaza?o si?, ?e przez ca?? noc oka nie zmru?y? i ?e b?le si? wzmog?y. Z takim raportem przysz?a pokoj?wka do pani Niny i wr?ci?a z nowym asortymentem lekarstw i z zapytaniem od pani, czy mo?e by pan ?yczy? sobie jakich? ksi??ek do czytania.

Dyzmie jednak nie chcia?o si? wcale czyta?, nie chc?c wszak?e zdradza? braku entuzjazmu dla literatury, powiedzia? s?u??cej, ?e trudno by?oby mu trzyma? ksi??k? w r?ku.

Efekt tego by? dla? niespodziewany.

Mostowicz T. KARIERA NIKODEMA DYZMY (04)

Rozdzia? czwarty

Kolacja sk?ada?a si? z kilku potraw, kt?re podawa? lokaj sztywny i bezszelestny. Nastr?j by? nieco lepszy ni? przy ?niadaniu. Kunicki, czy tam Kunik, mniej si? zajmowa? interesami i Dyzm?, za to zasypywa? swa wymow? ?on? i c?rk?, wypytuj?c je o rodzaj zakup?w.

Mostowicz T. KARIERA NIKODEMA DYZMY (03)

Rozdzia? trzeci

Ca?y ranek zaj??y przygotowania do wyjazdu. Dyzma du?e porobi? zakupy, gdy? zdawa? sobie spraw?, ?e musi wygl?da? przyzwoicie. Kupi? wi?c kilka zmian bielizny, kilka krawat?w, nowe przybory do golenia, bardzo ???te buciki i dwa gotowe garnitury, kt?re le?a?y na nim prawie dobrze. Poza tym naby? moc drobiazg?w i pi?kne sk?rzane walizy.

Mostowicz T. KARIERA NIKODEMA DYZMY (02)

Rozdzia? drugi

Na stole sta?a lampa z zielonym, niskim kloszem, o?wietlaj?c jedynie ma?y kr?g pluszowej serwety, pud?o z cygarami, omsza?? butelk? i dwa kieliszki bursztynowego p?ynu. Pok?j ton?? w mroku, w kt?rym niewyra?nie rozp?ywa?y si? kontury sprz?t?w.

Mostowicz T. KARIERA NIKODEMA DYZMY (01)

Rozdzia? pierwszy

W?a?ciciel restauracji da? znak taperowi i tango urwa?o si? w po?owie taktu. Ta?cz?ca para zatrzyma?a si? w ?rodku ringu.

- No i co, panie dyrektorze? - zapyta?a szczup?a blondynka, wyzwalaj?c si? z ramion partnera i podchodz?c do stolika, na kt?rym p??-siedzia? gruby cz?owiek o spoconej twarzy.

W?a?ciciel wzruszy? ramionami.

- Nie nada si?? - lekko rzuci?a blondynka.

- Pewno, ?e nie. Drygu nijakiego nie ma ani szyku. ?eby cho? jaki przystojny by?...

Zbli?y? si? tancerz.

Ujejski NOC NATCHNIENIA

Modlitwa wst?pna

Pogl?dam w niebo - a niebo ciche,

Patrz? na ziemi? - a ziemia ?pi,

Ona, co we dnie miota si? w pych?,

Ona, co we dnie broczy si? w krwi.

A teraz ksi??yc siebrn? pogod?

Obrylantowa? rosisty wrzos

I stoj? senne wierzby nad wod?,

A wiatr leciuchny muska im w?os.

Wonieje ziemia i p?on? zorze...

M?j Bo?e, m?j Bo?e!...

Wzlatuj? w g?r?, mi?dzy ob?oki,

Z ja?ni b??kitu pozieram w d??,

Widzicie! oto kraj nasz szeroki

Jak zastawiony dla go?ci st??,

Ujejski K. S?OWO JEREMIEGO

Jeremi, s?uga ludu, syn ziemi natchniony,

Wylecia? nad ob?oki jako ptak zraniony

I patrza? w swoj? matk?, co pod jego okiem

P?on??a ni to lampa przykryta ob?okiem,

I duma? nad jej ?yciem tak bladym i niskiem.

A? oto ?wiat?o?? owa czerwie?szym po?yskiem

Buchn??a i gwar dziki powia? od niej nagle,

A wi?c zwin?? Jeremi bia?ych skrzyde? ?agle

I spu?ci? si? z b??kitu...

Patrz?... moj? ziemi?

Krew zla?a!... To wr?g moje pomordowa? plemi? .

Jeremi, s?uga ludu, syn ziemi natchniony,

Sienkiwicz H. SZKICE W?GLEM (11)

Rozdzia? XI
SKO?CZONA NIEDOLA

Na niebie zaszed? ju? W?z, a wesz?y Kurki, gdy drzwi skrzypn??y w chacie Rzep?w i Rzepowa wesz?a cicho do izby. Wszed?szy stan??a jak wryta, bo spodziewa?a si?, ?e Rzepa jak zwykle b?dzie spa? w karczmie; tymczasem Rzepa siedzia? na skrzynce pod ?cian? z pi??ciami wspartymi o kolana i patrzy? w ziemi?.

Na kominie dogasa?y w?gle.

- Gdzie? by?a? - spyta? ponuro Rzepa. Zamiast odpowiedzie?, ona pad?a na ziemi? i le??c przy jego nogach ze szlochaniem i p?aczem wielkim zacz??a wo?a?:

Sienkiwicz H. SZKICE W?GLEM (09)

Rozdzia? IX
IMOGENA

Rzepa po wyj?ciu z chlewka poszed? prosto nie do cha?upy, ale do karczmy. Wiadomo, ?e ch?op w utrapieniu pije. Z karczmy, powodowany ta? sam? my?l? co i Rzepowa, poszed? do pana Skorabiewskiego i g?upstwo zrobi?.